Opinie pacjentów

Opinie pacjentów

Zobaczysz, niedługo wszystko się ułoży

Witam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających tę stronę. Na wstępie, zanim podzielę się swoim doświadczeniem z psychobiostymulacją, pragnę jeszcze raz bardzo podziękować panu Wojciechowi Góreckiemu za pomoc, której udzielił mi w krytycznym momencie mojego życia.

Witam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających tę stronę. Na wstępie, zanim podzielę się swoim doświadczeniem z psychobiostymulacją, pragnę jeszcze raz bardzo podziękować panu Wojciechowi Góreckiemu za pomoc, której udzielił mi w krytycznym momencie mojego życia. 

Od kiedy sięgnę pamięcią, zawsze byłem osobą nieśmiałą, z niskim poczuciem własnej wartości, co było dość uciążliwe, szczególnie w kontaktach z kolegami i koleżankami w szkole, czy w pracy. Już w liceum, gdy zależało mi na jakiejś znajomości z dziewczyną, a z drugiej strony nie było zainteresowania, traciłem grunt pod nogami, cały świat przestawał dla mnie istnieć; rodzina i przyjaciele byli w tym momencie sprawą drugorzędną. Liczyło się tylko to, że nie mogę być z upragnioną kobietą, natrętne myśli ciągle powracały, obwiniałem się o to, że jestem jej niegodny, że nieopatrznym słowem zraziłem ją do siebie, podczas gdy wszyscy naokoło powtarzali, że to nieprawda. 

Takich sytuacji w moim życiu było kilka i za każdym razem kończyły się podobnie, czyli depresją i wielką niechęcią do życia. Nie zwracałem wtedy uwagi na nic, co normalnie powinno mnie cieszyć, np.: na słońce, spacer po lesie, wyjazd za miasto z przyjaciółmi itp.-ciągle moje myśli wracały do sytuacji związanych z obiektem moich marzeń, opłakiwałem swój los-jaki jestem nieszczęśliwy, widziałem rówieśników i czułem, że są na pewno szczęśliwsi ode mnie. 

W głębi duszy wiedziałem jednak, że zdobycie celu, o którym świadomie marzę i opowiadam o nim całemu światu, nie przyniesie mi spokoju i szczęścia. Poczucie słabości i niedowartościowania próbowałem zagłuszać na różne sposoby-poprzez kupowanie różnych gadżetów mających doraźnie poprawić mi samopoczucie, poprzez różne wyjazdy, niepotrzebne kursy i szkolenia, mające mnie dowartościować, ale też zabić czas spędzany przeważnie na zadręczaniu się negatywnymi myślami.
Mijał czas a z moim życiem nic się nie działo. Generalnie, ktoś stojący z boku mógł powiedzieć i nieraz mówił: „Człowieku, czym ty się przejmujesz? Przecież wszystko masz! Rodzinę, przyjaciół, pracę, masz gdzie spać i co jeść, a najważniejsze, że jesteś zdrowy. Będąc sam, możesz bez przeszkód rozwijać swoje pasje i zainteresowania”. Jednak te słowa na nic się zdawały, a ja zdesperowany, raz po raz, uciekałem w alkohol żeby zapomnieć o swoim nieszczęściu. W przeciągu dwu ostatnich lat odbyłem parę sesji z psychoterapeutą, zaliczyłem wyjazd na grupę otwarcia, gdzie jej uczestnicy dzielą się swoimi przeżyciami, aby uzyskać w ten sposób tzw. informację zwrotną o sobie samym. Niestety po tym wszystkim czułem się jeszcze gorzej.

W czerwcu 2008r. osiągnąłem prawdziwe dno. Poznałem kobietę, która mi się spodobała, ale po trzech spotkaniach z nią, naiwnie będąc pewnym jej uczucia, kontakt się urwał, a mnie świat wywrócił się do góry nogami. Czując piekielny ból psychiczny, ledwo wstawałem rano z łóżka, a swoje obowiązki zawodowe wypełniałem z największym trudem, ciągle wracając myślami do tamtych trzech spotkań i obwiniając się o zaprzepaszczenie kolejnej szansy na prawdziwą miłość. 

Wtedy właśnie resztkami umysłu stwierdziłem, że muszę coś ze sobą zrobić i sobie ostatecznie pomóc, w innym wypadku spodziewałem się jakiejś tragedii. Postanowiłem skorzystać z pomocy specjalisty, który zmieni mnie od środka, bo podświadomie czułem, że problem siedzi schowany gdzieś głęboko w moim umyśle, przez długie lata pielęgnowany negatywnym myśleniem i użalaniem się nad sobą. Trafiłem w internecie na stronę pana Wojciecha Góreckiego i umówiłem się na spotkanie. Po pierwszym z nich, czyli opisaniu mojego problemu, a później krótkiej sesji polegającej na dogłębnym zrelaksowaniu się połączonym z wyobrażaniem sobie obrazów i sytuacji nakreślanych przez terapeutę oraz wypowiadanymi przez niego pozytywnymi sugestiami, poczułem się pierwszy raz od paru miesięcy szczęśliwy. Całą drogę do domu śmiałem się do siebie myśląc-jakie to proste i jaki ja byłem głupi tak się zadręczając przez całe życie.

Później, zgodnie z tym, co powiedział pan Wojciech, entuzjazm zmalał, a ja powoli zacząłem wątpić w sens terapii, gdzieś podświadomie wierząc, że mimo wszystko, jest to moja ostatnia deska ratunku.
Jako że jestem osobą wierzącą, cały czas gorąco modliłem się o poprawę mojego stanu psychicznego.

Mając za sobą trzy lub cztery sesje terapeutyczne i będąc pewnego razu na Mszy Św., doznałem olśnienia. Tego cudownego uczucia nigdy w życiu nie zapomnę-poczułem wtedy jak całe zło, negatywne myśli i doświadczenia opuszczają mnie w jednej sekundzie i zapominam zupełnie o przeszłości, widząc przed sobą tylko szczęśliwą przyszłość. Jakiś wewnętrzny głos przemówił do mnie słowami: „Zobaczysz, niedługo wszystko się ułoży”. Wiem, że zabrzmi to dość naiwnie, ale po wyjściu z kościoła zacząłem spostrzegać świat z zupełnie innej perspektywy, a z czasem, stałem się wobec siebie mniej krytyczny, nabrałem niesamowitej pewności siebie i wreszcie poczułem, że cały świat stoi przede mną otworem.

Po paru jeszcze spotkaniach, wspólnie z panem Wojciechem doszliśmy do wniosku, że pora zakończyć terapię, której skutki przerosły moje najśmielsze oczekiwania, a parę tygodni później poznałem wspaniałą dziewczynę, której tak długo szukałem. Jesteśmy ze sobą cały czas i nie zapowiada się, żeby było inaczej. 

Zauważyłem, że wyzbywając się tego negatywnego myślenia, mój umysł stał się o wiele bardziej chłonny. Potrafię skupić się na danej czynności, co kiedyś wcale nie było takie proste, pamiętam więcej i lepiej, nauka języków obcych i idzie mi o wiele łatwiej i jest przyjemniejsza, bo szybko widać spore postępy.

Wiele razy myślałem nad tym, co mnie spotkało w gabinecie przy ulicy Mierosławskiego na warszawskim Żoliborzu i zawsze uśmiecham się na wspomnienie tych dwóch miesięcy swoistej metamorfozy. Po tym wszystkim odkryłem, że tak długo poszukiwany spokój i szczęście zależą tylko i wyłącznie ode mnie samego a nie od żadnych czynników zewnętrznych, które są tylko ich dopełnieniem. Za pomocą np. hipnoterapii, wyzbywając się złych przekonań i nawyków oraz odrzucając myślenie negatywne a zastępując je pozytywnym, dopiero mogłem dostrzec swoje szczęście w pełni. Wcześniej, bez takiego oczyszczenia umysłu, jakiego byłem świadkiem, dostrzegałem tylko jego namiastkę i łudziłem się, że to wystarczy. Teraz, z perspektywy paru miesięcy, dziękuję Panu Bogu za to, że działając za pomocą tak doświadczonego specjalisty, jakim jest pan Wojciech Górecki, pozwolił mi się podnieść i dostrzec wreszcie piękno życia.

Adam, 29 lat

Widok mojej szczęśliwej rodziny jest ...Poprzedni
Codziennie zaczełam wstawać z ch...Następny

zobacz również

Gabinet Psychobiostymulacji im. prof. Marii Szulc

ul. Mierosławskiego 15/1, 01-549 Warszawa

tel.: 22 839 21 61, tel. kom. 606 366 994

e-mail: info@gabinet-hipnozy.pl